Blog > Komentarze do wpisu

Nie dla chłopców Europa

Wczorajszy wieczór na Signal Iduna Park emocji dostarczył aż nadto. Było wszystko co potrzebne przeciętnemu widzowi - piękne akcje, jeszcze piękniejsze bramki i mnóstwo walki. Wniosek jednak wysunąć trzeba brutalny - BVB w piłkę grać potrafi pięknie, jednak pięknie i skutecznie, to wciąż symbioza działająca jedynie w Katalonii.


Już pierwsze minuty meczu określiły co siedzi w głowach mistrzów Niemiec i jak świetnie zmotywować musiał ich trener Klopp. Rzucili się na rywali od pierwszych sekund tak, jak rzucają się jedynie drużyny minimalnie przegrywające w doliczonym czasie gry finałów. Ten ultra pressing szybko przyniósł efekt. Marsylia przestraszona i bezradna, zamknęła się na własnej połowie. Najpierw bramka Kuby a chwilę później, decydujący moment spotkania.

Rzut karny i kontuzja Kehla,

wbrew pozorom nie ułatwiły a pokrzyżowały plany Dortmundu. Świetnie obrazowała to zatroskana mina Jurgena Kloppa. Mimo bramki na 2:0, stracili Niemcy w tym momencie gracza kluczowego. Jedynego, który na poziomie europejskim już pogrywał. Doświadczonego wyjadacza i kapitana trzymającego w ryzach środek pola oraz temperującego przesadną gre "na hurra". Właśnie wtedy stracili gospodarze całkowitą inicjatywę. Skończyło się to tragicznie. Jeden błysk geniuszu dał gościom bramkę kontaktową w najgorszym możliwym momencie - do szatni.

Druga część,

to jeszcze bardziej chaotyczna Borussia. Ciekawy był również dobór nowego kapitana. Ciekawy ze względu na sytuację właśnie z początku drugiej połowy. Otóż po swoim niepewnym wybiciu piłki, Roman Weidenfeller otrzymał suszarkę ala Sir Alex od młodszego o osiem lat Hummelsa, po czym grzecznie ze spuszczoną głową wrócił do bramki. To obrazuje jeszcze bardziej, jak bardzo brakowało dortmundczykom Kehla. Marsylia rozgrywająca póki co nieprzyzwoicie słaby sezon wypunktowała gorące niemieckie głowy bezlitośnie. Dwumecz między tymi drużynami to symbol całego występu mistrzów Niemiec w tegorocznej Lidze Mistrzów. Powinni go wygrać różnicą 4-5 bramek, a skończyło się 2:6.

W piłkę grać..

Borussia potrafi. Udowodniała to w każdym kolejnym meczu. W każdym została klasycznie wypunktowana. Przypominało to pojedynki młodego, szybkiego, świetnie zbudowanego boksera starającego się odebrać pas kończącemu powoli kariere wielkiemu mistrzowi. Masa ciosów, biegania i gadania rozbija się o jeden pojedynczy, aczkolwiek perfekcyjnie przygotowany i przemyślany cios.

Miejmy więc nadzieję, że Borussia powróci. I to co opanowała do perfekcji w Bundeslidze. Czyli klasowe zwycięstwa, po perfekcyjnie taktycznie rozegranych meczach przełoży również na europejskie puchary.

środa, 07 grudnia 2011, xhammett

Polecane wpisy