Blog > Komentarze do wpisu

Wątpliwa potęga

W dużej mierze znamy już skład w jakim Polacy otworzą Euro 2012. Nawet najbardziej newralgiczny środek defensywy wydaje się dość stabilny, jeśli chodzi o jego obsadę. Na każdej niemal pozycji ma trener Franciszek Smuda jakąś alternatywę. Rzadko tej samej jakości, jednak poniżej pewnego poziomu nie schodzącą. W jednym wypadku, drżeć winniśmy o zdrowie pierwszoplanowego piłkarza. Jeśli jakakolwiek niedyspozycja dopadnie Wojtka Szczęsnego to między słupkami pierwszy raz od ładnych paru lat nie będziemy mieć pewnego punktu.

Czysto statystycznie

Osiem występów w kadrze, dopiero pierwszy pełny sezon w Anglii. Takim CV legitymuje się nasz podstawowy bramkarz. Absolutnie nie próbuję odmówić Wojtkowi niebywałego talentu i wielkiej – tak potrzebnej bramkarzowi – charyzmy. Nie odmawiam mu również odwagi. Sęk w tym, że łącząc to wszystko mamy świetny materiał na bramkarza światowej klasy, na ostoję kadry najbliższej dekady. Jednak dopiero materiał. Szczęsnemu zdarzają się wciąż, kto ogląda jego występy w Anglii to wie, że nierzadko, mecze przeplatające świetne interwencje z tymi delikatnie mówiąc niepewnymi. Nie ma w nim jeszcze stabilizacji. A na takim turnieju jak Mistrzostwa Europy tego właśnie nam trzeba. To są tylko trzy mecze, jedna piłka za kołnierz (jaką wsadził Balotelli we Wrocławiu), jedna porażka zamiast remisu, jeden remis zamiast zwycięstwa i piękna przygoda zamienić może się w ogromny zawód. A poza tym, jest jeszcze jedna znacząca różnica, między kadrą a Arsenalem. Chociaż tegoroczna postawa defensywy Kanonierów świetnie imituję Wojtkowi potencjalną ilość sytuacji do wybronienia to jednak całość, jest na innym poziomie. Wojtek mógł „wygrać” niedawno mecz  Liverpoolem dzięki temu, że z przodu biega Van Persie, wspomagany przez kilku kolejnych grajków mogących wygrać mecz w pojedynkę.

A za plecami..

Dobrze jednak, że taki Wojtek, w ogóle jest. Obawy mogą się okazać bezpodstawne. Szczęsny może udźwignąć na swoich młodych barkach presję. Powstrzymać rywali w grupie a może i nawet dalej. Serdecznie jemu, całej kadrze i wszystkim kibicom tego życzę. A jeszcze mocniej trzymam za niego kciuki ze względu na jego reprezentacyjną konkurencję. W reprezentacji w której od kilku lat słychać, że tylko w bramce nie mamy problemu, a wręcz mamy nadmiar, wręcz jesteśmy potęgą, tej konkurencji po prostu nie ma. Tematu Artura Boruca nie chcę poruszać ani stawać po żadnej stronie, najlepszym komentarzem były słowa Wojtka Szczęsnego mówiące o tym, że przydałaby mu się rywalizacja z tej klasy bramkarzem. Tomasz Kuszczak właśnie próbuje udowodnić na zapleczu Premier League, że ławka Manchesteru United jednak nie jest jego szczytem marzeń. Za późno panie Tomku. Łukasz Fabiański w tym sezonie również nie odkleja się od ławki. A jak już mu się uda, to gra niepewnie. Grzegorz Sandomierski nie poradził sobie w Belgii. W ciągu kilkunastu meczów w Jagielloni niestety nie ma prawa udowodnić, że jest odpowiednią alternatywą. Zostaje Przemysław Tytoń, który broni coraz częściej i coraz lepiej. Jednak doświadczenia w grze turniejowej, bądź w ogóle o najwyższe cele, nie ma właściwie żadnego. Dlatego właśnie trenerowi Smudzie i nam kibicom, pozostaje trzymać mocno kciuki za zdrowie golkipera Arsenalu. W przeciwnym wypadku, przez osobiste niechęci trenera i zdecydowaną zapaść konkurencji każda inna opcja niż 22-letni młokos zapewni nam palpitacje serca przy każdej piłce wrzuconej w nasze pole karne.



niedziela, 25 marca 2012, xhammett

Polecane wpisy