Blog > Komentarze do wpisu

Co wiemy po Grecji?

Dmuchany przez kilka lat balon pękł. Było lepiej niż zwykle, ale też, jak zwykle, gorzej niż byśmy chcieli. Na gorąco, tuż po największym od x-czasu natężeniu przekleństw, kilka świeżych przemyśleń.

1. Oczywista oczywistość weszła w rzeczywistość. Czyli nie potrafimy grać w idealnych warunkach. Nie potrafimy rywala zdominować, poza okresem entuzjazmu (pierwsze 20 min). Czerwona kartka i niepodyktowany karny, ale my bronimy 1:0, zamiast próbować rywala znokautować. Efekt widzieliśmy wszyscy.

2. Trener Franciszek Smuda jest ograniczonym, bardzo mocno ograniczonym człowiekiem i nie jest tej drużyny wsparciem. Człowiek, który odstawiał po kolei wszystkich graczy mających własne zdanie nie przeprowadził (żadnej!) zmiany! Wtedy, kiedy obie drużyny grały w 10, wszyscy piłkarze oddychali rękawami, gra była wolna i szarpana. Miał na ławce Mierzejewskiego, Grosickiego, Wolskiego. Ale lepiej było trzymać na boisku bezproduktywnego tego dnia Kubę, bo to jego autorski kapitański produkt.

3. Wojtek Szczęsny będzie bronił naszej bramki przez lata. Jestem pewien, że będzie bronił świetnie. Ale dziś mogliśmy obejrzeć, jak ważne dla bramkarza jest doświadczenie. Dwie sytuacje. Po pierwszej bramka, po drugiej Wojtek ląduje w szatni. Szkoda mi go strasznie, bo to wielki talent. Ale otwarcie euro go przerosło.

4. Bez trójki z Dortmundu nas po prostu nie ma. Jak w pierwszej połowie coś pograli, to się cieszyliśmy. W drugiej Kuba tylko faulował, Łukasz musiał skupiać się na defensywie, a Robert prawie nie dostawał podań. I ot, okazało się, że wbrew swoim hucznym zapowiedziom, Rybus odkryciem Euro nie zostanie.

piątek, 08 czerwca 2012, xhammett

Polecane wpisy